::księga gości::



Przepraszam wszystkich tu obecnych za bedy literowe, ortograficzne, czy gramatyczne, które z pewnoscia mozna znalezc na tym blogu - na usprawiedliwienie znajduje tylko pośpiech i emocje, które czasami towarzysza tym zapiskom. Pozdrawiam.



koniec roku:


Staro-wiślna
Wchodzi w wiesz. 
Dokladnie tak samo bylo z Wawrzynce. Wszedlem i wiedzialem, ze dokladnie to miejsce jest moim miejscem. Przeczucie, ktore daje absolutna pewnosc. 
I kontra - pierwsze noce na Felach. Z proba zalagodzenia nieustannego drzenia, z przekonanie, ze cos nie idzie w strone, ktora isc powinno i nadzieja, ze moze to wszystko sie ulozy. Ze moze ksiazek brakuje, ze regal nie ten, zapach inny. I nic nie pomaga, az wreszcie zamarza sciana w lazience, a o poranku wita cie lodowisko w brodziku. 

Trudno jest zejsc z raz obranego poziomu. Trudno.

Na zywo, z cudownie pachnacje swiezej poscieli w mieszakniu z dobra energia i z permanetnym tam zaproszeniem dla wszystkich najblizszych,
jasnie.

jasnie 2010-02-01 00:04:20
skomentuj (1)
Niekompatybilni
Bo siedzial obok. Bo gapil sie jak wariat. Bo naszła mnie odwaga, zeby podejsc (zreszta co to za odwaga, kiedy ktos wysyla do ciebie jednoznaczne komunikaty). Bo nie chcialo mi sie jeszcze wracac do domu. Bo naszlo mnie przekonanie, ze jesli cos sie dzieje to trzeba w to dzialanie wejsc. 

Niekompatybilni. Zyciowo niekompatybilni.

On asystent na ASP, z jakimiś tam wystawami, z jakimis tam pracami za soba. Nie wiem. To co uderza mi w jego pracach przede wszystkim - to poza megalomania - techniczna sprawnosc. Doskonale wie w jaka strune uderzyc, zeby otrzymac porzadany efekt. To co robi wydaje sie byc zaplanowane, w kazdym razie taki jest rezultat. Czyste dzwieki, bez falszu. Technicznie sprawia wrazenie niesamowicie sprawnego. 

Robi to na mnie wrazenie? 

Zupelnie inne niz robiloby 4 lata temu. Wtedy rozlozylbym nogi szeroko i zawyl z radosci. 
Robie krok w tyl i staram sie znalezc "big picture". 

Wracając.

On asystent, czterdziestoletni. Z tysiacem znajomych dookola, z luznym stosunkiem do życia - zreszta nie wazne jaki ma stosunek, wazne ze tak wlasie zyje. W sposob dla mnie niedostepny, jaki mi sie w kazdym razie nie przytrafil i raczej nie ma juz ku temu okolicznosc. Moze to mnie wlasnie w nim najbardziej pociaga? Jego innosc? Pociaga - to slowo chyba troche na wyrost i to wcale nie dlatego, ze akurat ksiazka otworzyal sie na rozdziale o zaprzeczaniu.

Z drugiej jednak strony cierpne jednak slyszac, ze ma problem ze zrobieniem przelewu przez Internet. 
Nie mam w takich momentach niczego innego przed oczami, jak pudelka ze szczepionka przeciwko zotlaczce typu B i koniecznoscia wzywania elektryka, ktory w swojej laskawosci nie stwierdzi, jak dwoch go poprzedzajacy, ze trzeba rozkuc trzy czwarte kamienicy, zeby moc naprawic swiatlo w mieszkaniu. Cierpne. 

Ja dwudziesto trzy letni z tysiacem pomyslow na zycie, niezmiennie jednak w dobrze skrojonej marynarce. Przesiadam sie z wielkiego statku na łódkę. Mała łódka, znaczy sie jacht. Ja zyjacy mimo wszystko higienicznie, z manicurem zrobionym przede wszystkim dlatego, ze nudzi mnie obcinanie paznokci. Ja z grupka niezawodnych przyjaciol i nieustajaca niechecia do wiekszych skupisk ludnosci. Ja ktory w ciagu pieciu minut zarezeruje ci bilet na Kosatryke, zrobi trzy przelewy do Bankoku i powie co znaczy francuskie "compasionel", nie zapominajac wspomniec o tym o zachwycie nad Guibert'em.

Zyciowo niekompatybilni. 

A mimo to czekam na niedziele. I chce z nim pojsc do kina, potem zjesc cos dobrego, zeby na koniec zostal na noc. 

I prosze, niech nikt nie pyta mnie jaki mam biznes plan. Nie mam zadnego, nie mam zadnego pomyslu na niego i na siebie z nim w tle. Z zupelnym spokojem staram sie podejsc do mozliowsci jego obecnosci lub nie-obecnosci. Jezeli przez najblizszy tydzien moge poprzebywac z przyjemnoscia z zupelnie niekompatybilnym mi czlowiekiem, jesli do tego moge miec wirujacy seks, to nad niczym innym sie nie skupiam. W tym przypadku absolutnie trafne wydaje sie stwierdzenie, ze o jutro pomartwimy sie jutro. 

Rapete, papete, pstryk - idziemy spac. Juz!


jasnie 2009-12-26 01:14:08
skomentuj (0)
(nie)skomunikowanie
Nie nie dzis o: meżczyznie, ktory robił zakupy w Almie z ksiazka kucharska w reku, o przepracowanych dzis trzech godzinach "pro bono", o paranoi strachu w moim obecnym miejscy pracy. Nie ma mowy! Ani słowa!

Strach pojawia sie u mnie dokładnie w tym momencie, w którym kończy się wewnętrzna komunikacja. Kiedy przestaje z sobą rozmawiać, kiedy coś zagłusza moje wewnętrzne "ja". Różne rzeczy mogą to być - zazwyczaj złość, wchodzenie w czyjeś problemy z niezdrowym zaangażowaniem, zmęczenie, zagłuszacze. Wtedy trace kontakt z wewnetrzna rzeczywistością i zaczyna sie strach. Trzeba w takich momentach natychmiast usiąść w ciemnym pokoju, wybrać dobrze znany numer wewnetrzy, poczekać na połączenie, poczekać... i zaczyna płynąć. Same znajduja się pytania na zadawane od godzin pytanie, rozwiazuje się nierozwiązywalne problemy, niemozliwe okazuje sie chwilowym zakłóceniem na lini. Zeby tylko dobrze znalezc ten moment, w ktorym trzeba wyjsc na zewnatrz, zaczerpnac powietrza i moc spokojnie wrocic do siebie, juz bez zbednego robiania aj-waj!

Granice. Jak zawsze. Dobrze wyznaczone granice. Klucz! Prawie jak Danao!

Dobrej nocy,
Art

jasnie 2009-11-26 00:04:39
skomentuj (0)
Sny
Sny miałem dziś w technikolorze! Rano, po przebudzeniu, jakies kilka minut po fakcie otwarcia oczu, sny mi sie uswiadomily i zawylem ze smiechu. Jakies spotkania, jakies kawy, jakies ksiazki, afera po zbyt intensywnym pocałunku, do którego dość w normalnym świecie dojść by nie mogło! Ale mi sie śniło! Szał!

A potem do mnie przyszło, że się życia boje. 

Przeniósł mi ten stół, tokrzesło, przyniósł wino, i jeszcze mówi:

- Być szczęśliwa.

I tak to w życiu jest, żejak ktoś ma jakieś marzenie, i jak sobie wyobrazi, że gdyby się to marzeniespełniło, to on będzie w tym momencie taki szczęśliwy, zdrowy, piękny ibogaty... Jak mnie było beznadziejnie nad tym morzem! Ja to tego wina w ogóle tamnie dotknęłam. Ja nad tym morzem to sobie nagle uświadomiłam, że tak przeżyćżycie jak ja to zrobiłam, tak z m a r n o w a ć życie jak ja to zrobiłam, to tojest zbrodnia przeciwko Bogu! Bo jeśli Bóg daje człowiekowi... a każdemudaje... tyle pragnień, marzeń, uczuć, nadziei, a ktoś to zmarnował tak jakja... A mnie to dał już tyle! Głównie nadziei... Ale nieważne, to też siła....

Boże, jak ja płakałam tamnad tym morzem. On przyszedł, pewnie po te meble, bo się zrobiło późno,zobaczył, że ja płaczę, mówi... Nie, nie mówi, najpierw usiadł se tak po cichuna piasku i gapi się, gapi... a potem mówi:

- Co? Marzenia nie jesttam gdzie myśleć?

- Wie pan, bardzo panaprzepraszam, jest pan bardzo miły, ale ja mam jakiś dziś cholera nie najlepszydzień. Zaraz pozbieram się i sobie pójdę.

- Ty się bać żyć. Ty sięnie bać żyć.

Myślę se, kurcze, ani mniezna, ani co, no nie? Mówię:

- Dziękuję panu, jest panpo prostu nadzwyczajny, ale zaraz, zaraz idę...

A ten na to:

- Ty się bać żyć. A tytaki miły kobieta a ty się tak bać żyć.

Kurcze, doradca sięznalazł! No nie?

- Idę już. Idę!


Już mi przeszło. Musze tylko w takich momentach usiąść, powiedziec sobie spokojne wdech-wydech-oddychac i mi przechodzi. Wszystkie nasze historie koncza sie happy endem. Nie ma wyjscia. 

Ide już. Idę!


jasnie 2009-11-24 14:02:04
skomentuj (0)
Klocki
Primo: blog przestaje być zahasłowa - nie ma już zupełnie takiej potrzeby. Jedynie dostęp do archwium wymaga jeszcze wpisania pestkowego hasła.

Cholera! Miało być jakieś secundo. Nieważne.

Klocki. Najwiekszą trudnością wcale nie jest dla mnie układanie klocków, problem polega na ich demontażu i ewenutalnym ustawieniu w innej kolejności. To jest problem, to jest wyczyn! 

Klocek Bollywood'u
Klocek Big Ben'a
Klocek zabunkrowanej sztuki
Klocek studyjny
Klocek miejscowy

Potrzeba mi czasu na ponowne poukladanie klockow na właściwym miejscu. I to prawda, co dzis gdzieś przypadkowo przeczytałem, że kłamstwem jest, że ludzie nie widza czego chcą, że to sie nie zdarza. I wiem czego chce. Znam kolejność klockowej układanki. Geometria przyszłości? Potrzebuje teraz tylko pomocy, w ustawieniu klockow na nowo. 

Drżenie. 

Dobrej nocy,
A. zwany M. 


jasnie 2009-11-22 23:59:15
skomentuj (0)



Nauczyc sie zonglowac i przekonac sie, ze nawet najgorsze momenty trwaja tylko chwile, to bardzo pomaga. To duzo lepiej niż pielęgnować w sobie ból. Poruszać, wprawiać w ruch, nie lubię stojącej wody. Wolę płynąć z nurtem rzeki.

Niki de Saint Phalle





Już zawsze będziesz odpowiedzialny za to, co oswołeś.

Antoine de Saint-Exupery





Il faut tant, et tant de larmes pour avoir le droit d'aimer. (Potrzeba tyle, tyle łez, żeby mieć prawo do miłości)

Edith Piaf





Zazdrość jest bestią, która żywi się tym, co chciała ochraniać - miłość. I kiedy się nażre do syta, miłośc przestaje istnieć.
Esther Vilar


Dorota Segda - zdjęcie z spektaklu Teatru Telewizji 'Zazdrość' w rez. K. Jandy - zdjęcie ze strony www.krystynajanda.net

Zazdrość jest pasją, która żarliwie szuka powodów do cierpienia.
Friedrich Schleiermacher





To śmieszne, nie, ale jak się jest z kimś, kto Cię lubi, kto Cię akceptuje, to się zaczyna jakby na nowo rosnąć. Zaczynasz się wtedy ruszać tak jak trzeba, mówić to, co trzeba i kiedy trzeba. I nie ma się wtedy osiemnaście lat, czy czterdzieści dwa, czy sześćdziesiąt cztery, tylko po prostu się żyje...
Willy Russell

Krystyna Janda w spektaklu 'Shirley Valentine' Teatru Powszechnego - zdjęcie ze strony www.krystynajanda.net - (c)